Czy wybierając się na
większe zakupy zapamiętujecie, co trzeba nabyć, czy spisujecie wszystko
na kartce? Moja pamięć bywa zawodna, więc przed każdym wyjściem do
sklepu sporządzam listę potrzebnych rzeczy. Niedawno wpadł mi w ręce
notesik świetnie nadający się do tworzenia takich list. Postanowiłam
ozdobić go po swojemu ;)
When going shopping, do you remember all the things that you need to buy, or you write everything downonpaper?My memoryis sometimesunreliable, so before each visit tothe storeI preparea list ofneeded items. Recently,I came acrossa greatlittle notebook that is suitable forcreating such shopping lists.I decided todecorate itin my own way ;)
Zakupownik powstał z papierów UHK Gallery "Allo allo", a zabawny myszol to pokolorowany Promarkerami stempel "Shopping for a romantic dinner" Whiff of Joy. Pozostałe materiały podałam w poście na blogu ScrapCafe.
Dziś wirtualnie zapraszam do mojego nowego scrapkącika. Zmieniło się znacząco w porównaniu z tym, gdzie pracowałam poprzednio (pokazywałam tu i tu).
Świeżutkie meble prosto z IKEI pozwoliły na lepsze uporządkowanie przydasiów. Prawie wszystko jest dostępne i w zasięgu ręki, a najlepszy jest 2-metrowej długosci blat :)
Witajcie poobiednią porą. Idealny czas na małe co nieco ;)
Proponuję zatem wykonanie liftu kawałka tortu autorstwa Andrei z bloga Crafty Engineering. Jest to aktulne wyzwanie u Scrapgangsterek.
Kurzy się tu niestety bardzo ostatnio, podobnie jak kurzy się w moim otoczeniu ;). Na szczęście już niedługo, może w marcu będę mogła wprowadzić się do nowego kącika scrapowego. Wtedy obiecuję, że zacznie się tu dziać o wiele więcej.
Pudełko,
które za chwilę pokażę powstało w dość nietypowych okolicznościach,
powiedziałabym w warunkach polowych ;) W związku z przeprowadzką
wszystkie przydasie i narzędzia pochowane mam w szczelnie pozamykanych
kartonach. Udało mi się na szczęście dostać do niewielkich zasobów,
które wykorzystałam do ozdobienia tekturowego pudełka po śrubkach
załączonych do jednej z szaf z IKEI, którą właśnie skręciłam ;)
Tym
sposobem powstało opakowanie na złotą bransoletkę, który to komplet
może być świetnym prezentem, może już nie walentynkowym, ale na Dzień
Kobiet na pewno ;)
Kilka dni temu pudełko było inspiracją na blogu ScrapCafe.
Nieczęsto podejmuję się zalterowania jakiejś rzeczy, ale najnowsze wyzwanie ScrapCafe zainspirowało mnie do zajrzenia do kuchni, gdzie znalazłam starą pustą butelkę po oliwie. Cóż, mogłam ją wyrzucić lub przerobić. Postawiłam na to drugie i oto, co mi wyszło:
Na "gołe" szkło nałożyłam kilka warstw gesso, na to sporo pasty strukturalnej modelowanej szpachelką, do tego tiul, koronkę, znów pastę, różową i brązową mgiełkę oraz mikrokulki w dwóch rozmiarach. Dodałam też sporo kwiatków i znów gesso. Wisienką na torcie było spryskanie całości bezbarwną perłowa mgiełką i dodanie korali z półperełek ;) Zabawa była przednia!
Lubię Boże Narodzenie między innymi przez ten świąteczny nastrój ciepła, bliskości, rodzinnej atmosfery... Nareszcie po wielu miesiącach rozłąki jest okazja spotkać się z bliską naszemu sercu rodziną.
Poniższe zawieszki takie właśnie miały być, ciepłe, romantyczne, przytulne. Powstały na najnowsze wyzwanie Scrapgangu, w którym Wiola proponuje wykonać nastrojowe prace świąteczne.
Awers dwóch zawieszek:
Rewers:
Zawieszki wykonałam z papierów Galerii Papieru z kolekcji Świerszcz za Kominem, stempel Wesołych Świąt pochodzi z Lemonade, a dwie grafiki na rozetach kupiłam tu i tu.
Już dawno minęliśmy półmetek Adwentu i coraz częściej myślimy o świętach, zatem to chyba ostateczna pora, żeby pokazać nasz pierwszy rodzinny kalendarz adwentowy :)
Bazą kalendarza jest ramka Gladsax z IKEI, a właściwie jej tylna strona ;) Małe kopertki wykonane ze zwykłego papieru kolorowego oznaczyłam numerkami zaprojektowanymi i udostępnionymi przez Olgę i powiesiłam na sznureczkach. W kopertkach są po dwa małe ciasteczka oraz "coś". Tym czymś może być zadanie do wykonania ( np. ułożenie książeczek na półce, narysowanie listu do Św. Mikołaja, czy modlitwa za dziadków), wierszyk świąteczny lub fragment szopki bożonarodzeniowej. 25 grudnia będziemy mieli komplet elementów do jej złożenia.
Taki jest tytuł najnowszego wyzwania z gościem ScrapAndMe.
Skoro ma być pozytywnie, to użyjmy jasnych, radosnych kolorków, a skoro nowy rok, to niech będzie kalendarz ;)
Poniższy kalendarz biurkowy wykonałam z papierów ScrapAndMe z kolekcji Explosion Of Freshness na podstawie kursu Ani.
Karteczki z miesiącami przygotowała partyMIKA. Bardzo dziękuję, wpasowały się tu idealnie.
Dzisiejszy post jest z zupełnie innej beczki, a to za sprawą mojego kolegi z pracy, rodowitego Wenecjanina, bardzo mocno zaangażowanego w ochronę tego przepięknego i znanego na całym świecie miasta. Głównym jego zagrożeniem jest rozwój turystyki i to bardzo agresywnej, m.in. powiększanie lotniska i budowa nowych hoteli, co trudno sobie wyobrazić na tak ograniczonym terenie oraz wprowadzanie do centrum miasta ogromnych promów turystycznych, żeby turyści mogli podziwiać z pokładu Plac Św. Marka czy Pałac Dożów. W sieci można znaleźć wiele zdjęć promów wielkich, jak bloki mieszkalne po kilkanaście pięter wysokości i 300 m długości przepływających tuż przy największych atrakcjach turystycznych Wenecji. Protesty przeciw takim praktykom nasiliły się szczególnie po katastrofie promu Costa Concordia, który zbyt blisko podpłynął do innego włoskiego wybrzeża. Co by się stało, gdyby taka katastrofa wydarzyła się w centrum Wenecji? Przez nawał turystów coraz trudniej żyje się stałym mieszkańcom miasta. Ceny wszystkiego są kosmiczne, nie ma miejsca na szkoły, zwykłe domy i usługi przeznaczone dla mieszkańców. Turystyka w dużej mierze przyczynia się też do ogromnego zanieczyszczenia środowiska w Wenecji i w całej lagunie. Today's postiscompletely different, and it'sthanks tomycolleague, a nativeVenetian, very muchinvolved in theprotection of thisbeautifulandwell knowncity.The mainthreat for Venetia is thedevelopment of a veryaggressive tourism, including expansion ofthe airport, theconstruction ofnew hotels (it is hard to imagine in such alimited area...) and allowing enormous touristferries to enter into the city centre so that touristscould admire the St. Mark's Square andthe Doge's Palace directly from the deck... On the webyou can find manypicturesof ferriesbigasapartment blocks, high for severalstories and 300m long that areflowing extremely close to thebiggestattractionsof Venice.Protestsagainst suchpracticesintensifiedespecially after theCostaConcordiadisaster when a ferry crashed while swimmingtoo closeto anotherItalian coast.Whatwould happenif such adisaster occurredinthe centre of Venice? Increasing number of tourists also makes the life of the city's residents very difficult. The pricesof everythingarecosmic, there is no room fornew schools, ordinary houses andservices forresidents.Largelytourismalso contributestomassivepollutionin Veniceand throughoutthe lagoon.
Kolega, o którym wspomniałam był jednym z organizatorów najnowszego protestu. Odbył się on w ostatnią sobotę 22 listopada 2014 r. w operze weneckiej podczas otwarcia sezonu operowego, na który z całego świata zjechali najznakomitsi goście. Inspiracją dla organizatorów stał się film kostiumowy włoskiego reżysera Luchino Viscontiego "Senso" (Zmysły), opowiadający historię z okresu walk o zjednoczenie Włoch w XIX w. Jedna ze scen przedstawia operę wenecką. W pewnym momencie z najwyższej loży młoda kobieta zrzuca kwiaty, aby zwrócić uwagę widzów na sufit. Następnie z wielu balkonów zrzucane są ulotki z tekstem protestu.
My colleague, whomI already mentioned above, was one of theorganizers of therecentprotest.It took placethe last Saturday onNovember 22in the Venetianoperaat the opening ofthe opera season. There came a lot of distinguishedguestsfrom all overthe world. The inspirationfor the organizers was a Italian costume film of LuchinoVisconti's titled "Senso" (Senses). It tells the storyfrom the periodof the struggle forthe unification of Italyin the nineteenth century. One sceneshows theVenetianopera. At some point, a young woman throwsflowersfrom the highestlodgein order to drawthe attention of viewersat the ceiling.Then, from manybalconies a mass of leafletswith the textof protest were dropped.
Sobotni protest wyglądał podobnie. Jedyną zmianą było to, że zamiast kwiatów, przed zrzuceniem ulotek dla zwrócenia uwagi gości, z górnych balkonów poszybowały papierowe samolociki, których wykonanie kolega powierzył mnie.
Długo zajęło mi wymyślenie jak je wykonać, aby daleko szybowały. Okazało się, że nie mogę ich w żaden dodatkowy sposób ozdobić, gdyż traciły aerodynamiczny kształt, zaczynały skręcać i wirować, a w skrajnych przypadkach wracały do rzucającego jak bumerang ;) Po wykonaniu wielu prototypów i przeprowadzeniu wielu lotów testowych wybraliśmy ostateczne modele. The Saturday'sprotestlookedalike. The only changewas thatinstead of flowers (before dropping the leaflets) my colleague and his friends threw paper airplanes, creation of which hehad entrusted to me. It took mesome timeto find the models that would fly the farthest possible.It turned out thatI cannot decorate them in anyadditionalway as they were losingtheir aerodynamic shape andbegan totwist andswirl,and in extremecases,they returnedto the throwerlike a boomerang ;) After making manyprototypesand conductingmanytest flightswe have chosenthe finalmodels.
Powstały 3 samolociki mniejsze i 3 większe. Tu tylko część reprezentacji tuż przed wylotem do Wenecji: Finally, I made 3smallerand 3larger planes.Here I show only a part of them just beforedeparture toVenice:
(Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione telefonem komórkowym na szybko...) (Sorry for thequality of thephotos, they weremade in a hurry with a mobile phone ...)
No i jeszcze film z protestu nakręcony przez kolegę: And here'sa video ofthe protestfilmedby my colleague:
Samolociki niestety się nie załapały, dopiero ulotki zostały uwiecznione. Mam za to kilka zdjęć z wycieczki samolocików po Wenecji ;)
Unfortunately,the planes were not captured in the film, onlythe leaflets. But I havesome pictures of their Venetian city tour;)
[fot. M. Gasparinetti]
Bardzo dziękuję za uwagę, szczególnie tym, którzy dotarli do końca posta ;) Thank you very muchfor your attention, especially to those who reached the end of thispost ;)
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy! I wish all of you a peaceful night!
Dawno już nie miałam okazji wykonać pracy według zaproponowanej palety barw. W końcu nadarzyła się sposobność dzięki Chimerze, która w ramach najnowszego wyzwania Scrapgangu poprosiła o wykonanie prac w nieco stłumionych fioletach i zieleniach. Dopuszczona została także czerń i biel.
Moją inspirację stanowi zakładka do książki (nareszcie w miarę płaska, bo wszystkie poprzednie były dosyć trójwymiarowe i nieco niewygodne do trzymania w zamkniętych książkach ;) ).
Główny jej element stanowi pokolorowany Promarkerami stempel z Lili of the Valley "If Friends Were Flowers". Wśród papierów znalazł się arkusz 05 z kolekcji "Vineyard" Lemonade, oraz 2 fioletowe arkusze: "Piątkowa noc" z UHK Gallery oraz "Beautiful Time" ze ScrapAndMe.
Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału w wyzwaniu! :)
Czy wiecie, że w listopadzie obchodzimy dzień pluszowego misia?
To właśnie wydarzenie przyświcało zespołowi ScrapCafe przy organizowaniu listopadowego wyzwania.
Zgłaszane prace mają mieć widoczny motyw misia i nie mogą to być kartki.
Jakiś czas temu kupiłam czysty drewniany pojemniczek na przybory piśmiennicze i wreszcie nadarzyła sie okazja, żeby go ozdobić i dać w prezencie dzieciom. Na pojemniku znalazły się 2 misie: jeden wycinankowy, a drugi w postaci zawieszki.
Pozdrawiam gorąco i serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w wyzwaniu!
Czy widzieliście ostatnie wyzwanie Scrapgangu? Tym razem liftujemy przepiękne paryskie magnesy na lodówkę Pampucha.
Moja wersja z paryskiej zamieniła się w muzyczną.
Wykorzystałam w niej papiery Lemonade z kolekcji Vintage Basics oraz stemple rozetki z Agaterii.
Na blogu Scrapgangu znajdziecie też wersję jesienną Chimery oraz bożonarodzeniową Rysy ;)
Z małym opóźnieniem przedstawiam pracę wykonaną na najnowsze wyzwanie Scrapgangu. Tym razem liftujemy przepiękny, świetnie skontrastowany tag Magda(i)Leny.
Oryginał jest czarno-biało-pomarańczowy. U mnie pomarańcz zamieniony został na bordo.